
Dobra, wyobraź sobie to: Gryzelda siedzi na moim biurku, wpatrzona w błyszczący klaster ametystu, który w zasadzie woła jej imię – och, pokusa! A ja? Tylko modlę się, żeby moje czarodziejskie skarby przetrwały jej dociekliwość. Ale, hej, coś mi przyszło do głowy – te kamienie mają w sobie coś niesamowicie magnetycznego, prawda? Ludzie od wieków...



